//Wybrane wątki biblijne w nowożytnej sztuce europejskiej
William Blake sądzenie adama

Wybrane wątki biblijne w nowożytnej sztuce europejskiej

Na początku było Słowo…
Stary Testament zakazywał tworzenia wizerunków Boga. Nowy nie przyniósł odwołania tego zakazu, jednak pojawił się Bóg-Człowiek, Jezus, postać Boga niewidzialnego. Swoim istnieniem Chrystus uzasadniał niejako tworzenie świętych wizerunków. Ogromna większość pisarzy starożytnego Kościoła przekonana była o wielkim pożytku, jaki płynie z obrazów biblijnych. Wyrażały to opinie: „ Co opowiadanie daje uszom, to milczące malarstwo stawia przed oczami” ( św. Bazyli) albo: „Obrazy zastępują książki, przynosząc widzowi te same korzyści” (św. Grzegorz z Nyssy) czy głos papieża Grzegorza Wielkiego: „Co umiejącym czytać daje pismo, to analfabetom – malarstwo”. Dzięki obrazom o tematyce biblijnej możemy się dowiedzieć, jak najwięksi artyści europejscy widzieli Słowo. Słowu Bożemu towarzyszył obraz, przekazowi Objawienia – świadectwo złożone przez geniusz człowieka. Dla nas, żyjących we współczesnej cywilizacji obrazu, dzieła te mają wartość wyjątkową.
Niezwykle trudno z ogromnego katalogu dzieł o tematyce biblijnej wybrać kilka najbardziej poruszających i zasługujących na szczególny podziw. Trzeba zdawać sobie sprawę, że będzie to zawsze wybór subiektywny i zawsze kosztem innych jeszcze dzieł wybitnych. Przed jego dokonaniem wypada przyjąć kryterium pozwalające wydobyć z mnóstwa prac przede wszystkim te, które w jakiś trwały sposób wyróżniają się mimo upływu lat, zmiany mód i światopoglądów, są wciąż zadziwiające i pełne ekspresji.Wątki biblijne podejmowane były przez artystów bardzo chętnie, jednak im bliżej czasów współczesnych, tym rzadziej. Jeżeli w XVII  wieku niektórzy malarze, na przykład Rembrandt malowali głównie sceny biblijne, to współczesnym, na przykład Salvadorowi Dalemu, zdarzało się to niezwykle rzadko, a jeżeli podejmował ten temat, to nie po to, żeby wyrazić Słowo, lecz by uprawiać profanum. Nadzwyczajnym, genialnym artystą był mistrz włoskiego odrodzenia Leonardo da Vinci (1452-1519), człowiek renesansowo wszechstronny, przejawiający nieprzeciętne zdolności intelektualne i talent artystyczny. Jedyny może zarzut formułowany pod adresem jego działalności to ten, że wiele prac rozpoczął, ale nie dokończył. Dziełem, które przyniosło da Vinci – malarzowi wiele sławy, była Ostatnia wieczerza (ok.1495-1498), olbrzymie malowidło (460×880) olejem i temperą na tynku, w refektarzu klasztoru Santa Maria della Grazie w Mediolanie. Ostateczną wersję dzieła poprzedziło wiele szkiców, rysunków kredką, piórem. Malarz podejmował niedający się z niczym porównać wysiłek dla zgromadzenia różnorodnych typów gestów i twarzy. Nietrwała technika tempery, którą się posłużył, spowodowała, że dzieło już w XVI wieku niszczało. Do dziś nie straciło jednak nic ze swej ogromnej siły oddziaływania. Wyróżnia się zestawieniem grup postaci oraz przemyślanym ukazaniem gestów i wyrazów twarzy. Jest chyba najsłynniejszym dotąd przedstawieniem tego tematu, wciąż inspirującym różnych twórców (wystarczy przypomnieć książkę pt. Kod Leonarda da Vinci).

leonardo da vinci ostatnia wieczerza
Leonardo da Vinci, Ostatnia wieczerza

Malarz posłużył się perspektywą linearną o centralnym punkcie zbiegu – w prawym oku Chrystusa, co podkreśliło Jego pozycję w zdarzeniu i przedstawieniu. Artysta wybrał moment, kiedy Jezus oznajmił uczniom: „Zaprawdę powiadam wam, jeden z was mnie zdradzi”. Zaskoczenie i przerażenie apostołów tą wieścią wyraża się w ogromnym zróżnicowaniu gestów i reakcji. Apostoł z brzegu lewej strony aż uniósł się z miejsca. Judasz odchyla się do tyłu zaszokowany (ściskając sakiewkę). Dwaj obok unoszą dłonie w geście zaskoczenia. Apostołowie pogrupowani są po trzech, czyli po dwie grupy z każdej strony Mistrza. Taki układ zwiększył napięcie w tej i tak już pełnej emocji scenie. Dzieło zamówił książę Mediolanu Ludovico Sforza, który kościół Santa Maria della Grazie obrał na miejsce pochówku dla swego rodu.
W XVI wieku (ok.1525-1569) żył i tworzył Pieter Bruegel (starszy) zwany Chłopskim, najwybitniejszy malarz niderlandzki swojej epoki. Motywem biblijnym, który kilkakrotnie wracał na jego warsztat była Wieża Babel z przypowieści o ludziach próbujących dotrzeć do nieba dzięki zbudowaniu wysokiej wieży. Nie spodobało się to Bogu. Dostrzegł w tym pychę i zuchwałość, toteż pomieszał ludziom języki, uniemożliwiając tym samym dokończenie budowy.

pieter bruegel wieza babel
Pieter Bruegel, Wieża Babel

Analogię do sytuacji chaosu i problemów z porozumieniem się, jak przy wznoszeniu wieży Babel, można odnaleźć we współczesnej artyście Antwerpii, która z niewielkiego portu rozwinęła się w europejską metropolię finansową. Bruegelowi udało się oddać rozmiary wieży tak plastycznie, że przekroczyło to wszelkie wyobrażenie. Budowę pokazał nie jak jakieś baśniowe wydarzenie, ale w pełni realistycznie, z mnóstwem realistycznych detali. Usytuował ją na brzegu rzeki – tędy spławiano materiały budowlane, drewno i kamienie. Na nabrzeżu umieścił potężny żuraw z mężczyznami drepczącymi w bębnie. Na podjeździe wznoszącym się spiralnie ku szczytowi wieży umieścił kilka chat dla cechów i grup budowlanych – robotników, którzy mieszkali na placu budowy. U podnóża wznoszącej się ku chmurom budowli rozpościera się miasto (odniesienie malarza do współczesnej sobie rzeczywistości). Na pierwszym planie, w lewym rogu widać orszak króla Nemroda nadzorującego pracę kamieniarzy. Jeden z nich pada przed nim na twarz. Król na pewno pochodzi z Bliskiego Wschodu, bo w Europie przyklękano przed władcą na jedno kolano. Ogromna budowla przysłania sobą większą część horyzontu. W dali widać spokojne morze, lekko pofalowany krajobraz i niebo z białego przechodzące w mocno niebieskie. Wierzchołek gmachu ginie w chmurach. Ten wspaniały obraz z 1563 roku nie tylko oddaje treść nauki ewangelicznej, ale także ostrzega przed brakiem rozumu, przekraczaniem miary oraz przecenianiem samego siebie.
W przypowieści Chrystusa o faryzeuszach [Mt 15,14] są słowa: „A jeśli ślepiec prowadzi ślepca, obaj wpadną do rowu”. Zainspirowały one Bruegela do namalowania obrazu, który zatytułował Przypowieść o ślepcu („Upadek ślepca”). Nie jest przesycony kolorami ani nazbyt dynamiczny. Dominuje przekątna biegnąca od lewego górnego w kierunku prawego dolnego rogu. Widać rząd mężczyzn kolejno potykających się i upadających na ziemię jak w zwolnionym tempie. Paleta barw ograniczona jest do odcieni brązu i niebieskawych szarości. Mamy do czynienia z nieszczęściem. Ślepcy byli częścią ulicznej scenerii, wędrowali grupami, żebrząc. Bruegel przedstawił ich bez cienia sympatii, ale tak dokładnie, że patrząc na poszczególne twarze, można by postawić diagnozy co do przyczyn ślepoty: mężczyzna po lewej ma bielmo na rogówce, stojący obok niego cierpi na jasną ślepotę, zaś ten schylający się nie ma gałek ocznych; może mu je wyłupiono w czasie jakiejś awantury, może dotknęła go surowa kara…

Pieter Bruegel ślepcy
Pieter Bruegel, Ślepcy

Motyw ślepca prowadzącego ślepca jest także odwołaniem do literatury oraz do języka potocznego, to alegoria głupiego, bezmyślnego postępowania. Bruegel traktuje tę scenę dosłownie: ślepota osłabia człowieka, pozbawia go orientacji w świecie. Z większą niż w innych dziełach brutalnością artysta pokazuje, jak bezbronny wobec nieszczęścia jest ten, kto mając ciało, nie jest w stanie właściwie używać głowy. Obrazy Pietra Bruegela poszukiwane były w Europie jeszcze za życia artysty. Ceniono je także za zawartą w nich chrześcijańską etykę humanistyczną przekazaną niezwykłym językiem artystycznym, stawiającym autora wysoko ponad obyczajami i uwarunkowaniami współczesnej mu epoki. Najwybitniejszym niderlandzkim malarzem XVII wieku był Rembrandt van Rijn (1606 – 1669). Stworzył styl niezależny od wpływów innych twórców. Szybko zdobył uznanie jako malarz scen religijnych i portrecista. Dzięki niemu malarstwo holenderskie osiągnęło swój szczyt. Arcydziełem o tematyce religijnej jest  Powrót syna marnotrawnego (ok. 1668). Jest tu charakterystyczne dla Rembrandta spojrzenie z mroku na rozświetloną scenę główną. Na pierwszym planie stary ojciec pochyla się nad swym marnotrawnym synem, który wrócił do niego po latach rozłąki i oto teraz klęczy przed nim wynędzniały, w poszarpanych szatach i zniszczonym obuwiu. Wielkie dłonie ojca spoczywają na ramionach klęczącego, zdając się badać dotykiem osłabione ciało. Czułość tej sceny potęguje widok dłoni, z których prawa jest wyraźnie kobieca, zaś lewa kojarzy się z męską stanowczością. Ramiona ojca zamykają się wokół postaci młodzieńca, obejmując go zarówno w sensie duchowym jak i fizycznym, chroniąc od świata zewnętrznego, który nie jest w stanie pojąć krańcowego wyniszczenia, opuszczenia, ale także czułej, absolutnej i bezgranicznej miłości. Ten świat reprezentują postacie na dalszym planie. Jest wśród nich patrzący oskarżycielskim wzrokiem starszy syn. Nie rozumie brata, nie akceptuje go. Potępia także czyn ojca.

Rembrandt powrot syna marnotrawnego
Rembrandt, Powrót syna marnotrawnego

Innym motywem biblijnym uwiecznionym przez Rembrandta jest Ofiarowanie Izaaka (1635). To chyba najbardziej dramatyczne dzieło artysty. Ekspresję uzyskał dzięki śmiałej kompozycji i światłu. Na pierwszym planie, z rękami związanymi z tyłu, na stosie ofiarnym spoczywa prawie nagi Izaak, jasną plamą wyraźnie odcinający się od tła. Chwila jest dramatyczna. Właśnie Abraham ma złożyć ofiarę z syna. Lewą dłonią przycisnął twarz Izaaka do stosu, prawą rękę uzbrojoną w ogromny nóż uniósł w górę, lecz w momencie, kiedy miała opaść na szyję chłopca, zjawił się anioł i przerwał ofiarę – nóż wypadł z dłoni Abrahama – jeszcze nie zdążył upaść na ziemię.

rembrandt ofiarowanie izaaka
Rembrandt, Ofiarowanie Izaaka

Dynamikę obrazu potęgują nie tylko skośne linie rąk wyrzuconych w powietrze, noża, podgiętych nóg Izaaka, ale także jasne plamy ciała chłopca, twarzy Abrahama i anioła wydobywające się z mrocznego tła. Rembrandt był wirtuozem światłocienia i uczynił z niego najważniejszy środek ekspresji. Jego obrazy cechuje mistrzostwo kompozycji, doskonała charakterystyka postaci oraz szczegółowe studium gestów i mimiki twarzy. Spośród artystów nieco późniejszych i ich wyobrażeń scen biblijnych na uwagę zasługuje brytyjski malarz, grafik i poeta-wizjoner żyjący w czasach romantyzmu William Blake (1757-1827), którego twórczość wypływała z mistycznych poglądów na świat. Był wizjonerem przekonanym o swym duchowym posłannictwie. Jego twórczość nasycona jest obrazami biblijnymi, symbolami trudnymi do interpretacji. Rysunki mają delikatny, nieco naiwny charakter. Jedną z jego grafik jest Bóg sądzący Adama. Dzieło zawiera duży ładunek emocjonalny. Zamknięty w ograniczonej przestrzeni ognistego rydwanu Bóg, siedząc wysoko na koźle, groźnym i wyniosłym gestem prawie dotyka głowy winowajcy, który nagi, okryty niezwykle długimi włosami, schylony w pokorze i skrusze, uczynił niepewny krok w stronę Boga Ojca, ale nie ma odwagi zrobić drugiego. Patrzy na Adama ognistogrzywy rumak, zaprzężony do płonącego rydwanu. Od góry tło obrazu jest jasne, zaś dołem – czarne. Postacie Boga i Adama są białe, jakby były posągami z gipsu. Bóg Ojciec z rozwianym włosem i brodą, zamknięty w ograniczonej przestrzeni rydwanu-słońca otoczony jest złowrogą czernią. Ukazany jest tu jako wcielenie zła.

William Blake sądzenie adama
William Blake, Bóg sądzący Adama

Im bliżej współczesności, tym rzadziej pojawiają się w sztuce sceny i wątki biblijne. Wciąż jednak są w niej obecne. Sztuka była, jest i zapewne pozostanie swoistym zwierciadłem odwiecznych ludzkich działań, pragnień, wielkich historycznych przemian. Humanizacja wątku biblijnego zaowocowała dyskusją nad propagowaniem przez malarstwo religijne postaw moralnych. W tej dyskusji tematyka biblijna stanowi najważniejszy argument za ideową wymową sztuki.