//Mowa w obronie Antygony
maska antyczna img

Mowa w obronie Antygony

Wysoki Sądzie!

Wnoszę o uniewinnienie Antygony. W świetle praw boskich, według których każdy zmarły winien być pogrzebany, jest ona osobą niewinną, zaś z punktu widzenia przeciętnego obywatela jest osobą szlachetną i bohaterską.

Nie jest dobre prawo, które pozwala łamać nakazy bogów, bo te są ponad prawem ustanowionym przez człowieka. Nie podlegają żadnej dyskusji, zwłaszcza, że w tym konkretnym przypadku osoba, względem której Antygona dopuściła się przekroczenia zakazu Kreona, nie żyje, a to znaczy, że przebywa już poza zasięgiem władzy króla Teb, w świecie, w którym jego prawa nie mają żadnego znaczenia, a jego zakazy żadnej mocy. Tam panuje prawo miłości, jedynie słuszne, właśnie to, którym kierowała się Antygona. Pogrzebanie ciała Polinejkesa było świadczeniem siostrzanej miłości. Nawet trudno sobie wyobrazić, że mogła postąpić inaczej, ona, która niegdyś towarzyszyła na wygnaniu ociemniałemu ojcu i chroniła siostrę Ismenę przed odpowiedzialnością i karą. Z narażeniem życia, zdecydowanie i śmiało spełniła powinność siostry wobec ciała Polinejkesa. Nie wahała się ani chwili, choć wiedziała, że poniesie karę, że zapłaci życiem.

Antygona dowiodła, że jest osobą religijną i wierną tradycji. W swoich przekonaniach nie była odosobniona. Słuszność przyznawał jej każdy tebański obywatel, tego zdania był także syn króla, Hajmon. To właśnie Kreon powinien się obawiać o utratę autorytetu władcy. Jego zakaz godził w odwieczne boskie prawo poszanowania jednostki. To on powinien ponieść karę jako władca nieliczący się z prawem boskim, władca nieugięty mający skłonności do dyktatury, w końcu władca, który ślepo zapatrzony w swoje racje, zabił niejako swojego syna i żonę.

Wysoki Sądzie! Uważam, że w świetle tych argumentów Antygona jest osobą niewinną, więc nie podlega karze.